Pod Diablakiem OnLine
Pismo Mieszkańców i Sympatyków Ziemi Babiogórskiej

| Wirtualna Zawoja | Czytelnia | Szukaj | Poczta |



pokaż spis treści
NR 6/2003:
Babia Góra bez granic

We wtorek 27 maja 2003 r., kilka minut przed ósmą wyruszyliśmy sprzed budynku Zespołu Szkół w Zawoi Wilcznej pod czujnym okiem pani pedagog Agnieszki Kołacz. W dwóch pojazdach czuliśmy się nieco upchani. W ten sposób mieliśmy dotrzeć na Krowiarki i, o dziwo, udało nam się! Wysiedliśmy na miejscu w momencie, gdy mgła zaczynała schodzić coraz niżej. Grupa z polskiej Orawy też już tam przybyła.


Stanęliśmy razem, a pracownicy Babiogórskiego Parku Narodowego przedstawili nam regulamin i zadali pierwsze trzy pytania Konkursu Krajoznawczego. Po wysłuchaniu poprawnych odpowiedzi wręczyli opiekunce grupy z Orawy trzy pierwsze elementy pociętego logo Obszaru Chronionego Krajobrazu Górna Orawa (Chranena Krajinna Oblast Horna Orava) i wyrazili swoje przekonanie o pokojowym nastawieniu grupy z Zawoi i z Orawy. To może bardziej byłoby zgodne z prawdą, gdyby Zawoja dowiedziała się wcześniej, że nie konkurujemy ze sobą, tylko tworzymy jeden zespół, i nie psioczyła, że odpowiedziała poprawnie, a i tak punkty schowała pani z Orawy.

Następnie razem z grupą orawską podjęliśmy mozolną wspinaczkę. Nieco kiepsko było z naszą kondycją! Po męczącym marszu, kiedy wreszcie dotarliśmy na Sokolicę, zadano nam kolejne pytania. Tu już nasza grupa była uświadomiona o wspólnym działaniu grup polskich i nasza rywalizacja stopniała w słońcu wyłaniającym się zza chmur. Przy kolejnym postoju chmury były już nisko pod nami i tylko szczyty wystawały nad nimi niczym wyspy na morzu.

Kolejnym przystankiem był już szczyt Babiej Góry, na którym przystąpiliśmy do sklejania logo z naszych dotychczasowych punktów na specjalnej styropianowej planszy. Dość długo jeszcze czekaliśmy na grupę słowacką, gdyż jak się okazało, oni już wcześniej zaczęli zbierać śmieci i dotarli na szczyt już z pełnymi workami. Gdy koledzy ze Słowacji zajęli się wylepianiem logo naszego Babiogórskiego Parku Narodowego, my rozpoczęliśmy poszukiwania śmieci po Diablaku, co wcale trudne nie było. Jak się okazało, znajdowały się tu rzeczy przeróżne: butelki, papiery, szkło, a nawet zamaskowane pod kamieniem zbiorowisko baterii! Po skończonej akcji wzięliśmy wory ze śmieciami i poczęliśmy schodzić w dół. Schodzenie z tym trofeum wcale nie było takie łatwe, niektórzy mozolili się z ciężarem, inni mieli bolesne spotkania ze skałami, a na dodatek odciski dawały znać o sobie. Jeszcze krótki odpoczynek w chatce przy szlaku, przejście przez strumień i już dotarliśmy do drogi asfaltowej. Na skrzyżowaniu zostawiliśmy worki i przeszliśmy jeszcze jakieś sto metrów do polany ze sceną, stołami i ławkami.

Na polanie odbyły się pokazy tropienia i łapania przestępców przez specjalnie wyszkolonego psa Służby Granicznej. Towarzyszył mu również drugi młodszy, siedmiomiesięczny szczeniak tej samej rasy. Po skończonym pokazie przeszliśmy do ukończenia konkursu przez przyklejanie na specjalnej planszy karteczek przedstawiających rośliny i zwierzęta. Później jeszcze zasadziliśmy dwie jodełki na pamiątkę tego międzynarodowego spotkania. Kolejnym punktem programu było pieczenie kiełbasek na ognisku przy śpiewie zespołu orawskiego. Wtedy też nastąpiła wymiana adresów między uczestnikami zabawy i wręczenie pamiątek. Grupa słowacka dostała zestaw książek o Babiogórskim Parku Narodowym. Młodzież polska na pamiątkę otrzymała wisiorki w kształcie podkowy lub klucza, sowy z podpisem "Babia Góra bez granic 2003" oraz książkę "Oravská Polhora".

Atmosfera była wspaniała, musieliśmy się jednak rozstać. Pracownicy BgPN wręczyli nam sadzonki jodły, które po powrocie mieliśmy zasadzić na pamiątkę tego spotkania.

Lilianna Jurek

Do góry
"Wirtualna Zawoja"
Ostatnia aktualizacja: 05.07.2003r.
webmaster